Prezydent Donald Trump oficjalnie zwolnił prokurator generalną Pam Bondi w czwartek po tym, jak nie spełniła jego żądań, które były nie do utrzymania lub prawnie niemożliwe, według CNN.
Bondi była gotowa ścigać wrogów Trumpa, takich jak były dyrektor FBI James Comey i prokurator generalna Nowego Jorku Letitia James, ale każda sprawa upadła, ponieważ wielka ława przysięgłych odmówiła postawienia zarzutów. Raporty wskazują, że Trump chce, aby więcej jego wrogów było celem działań.
CNN poinformowało, że Trump rozpoczął rozmowy w poniedziałek na temat jej zwolnienia.
Starszy korespondent ds. sprawiedliwości Evan Pérez zauważył, że te plotki krążą od stycznia, nawet po zdecydowanej obronie Trumpa przez Bondi przed Komisją Sądownictwa Izby Reprezentantów.
Według Daily Mail, Bondi "błagała" o zachowanie pracy w "dramatycznej" scenie w Białym Domu.
Pérez powiedział, że niektóre źródła, z którymi rozmawiało CNN, twierdzą, że nie są pewne, gdzie Trump może znaleźć kogoś gotowego zrobić to, co Bondi robiła w swoich wysiłkach, aby "wykonywać jego polecenia" i "wciąż być wiarygodnym".
"Z pewnością była wiarygodna w zeszłym roku, zanim miała za sobą ten miniony rok. Więc nie wiem, gdzie znajdzie kogoś takiego, ponieważ wiecie, Bondi naprawdę zrobiła wszystko, czego chciał. Teraz nie jest zadowolony, ponieważ niektóre rzeczy, których chce, po prostu nie mogą zostać zrobione. Fakty nie są tam w tych sprawach. Niektóre pomyłki były spowodowane przez Biały Dom," powiedział.
Wskazał na niemożność postawienia zarzutów ludziom ze względu na wielkie ławy przysięgłych lub zwykłe ławy przysięgłych, podczas gdy w innych przypadkach po prostu nie ma żadnych dowodów.
"Wiecie, to nie jest wina Pam Bondi. To nie jest czyjakolwiek wina," powiedział Pérez.
"Wina rzeczywistości," powiedział prowadzący CNN Boris Sanchez.
"To rzeczywistość, prawda?" zgodził się Pérez. "A prezydent po prostu nie może się z tym pogodzić. Prawda. I prawo! Prawo jest bardzo trudną sprawą, prawda?"
"Nie jesteś winny, ponieważ ktoś mówi, że jesteś winny," dodał Sanchez.


